Ale nie o tym mowa :D
Konkretniej, dzisiaj chciałem się zastanowić nad kwestią życia po śmierci. W trakcie swojej, względnie krótkiej egzystencji, usłyszałem multum teorii. Sam jestem agnostykiem teistycznym, tyle, że ciężko mi dopasować do siebie jakiś wariant. Sama koncepcja Boga Jedynego, wydaje mi się niemożliwa w tak wielkim wszechświecie. Istnieją miliony układów planetarnych, zdecydowanie nie jesteśmy jedyną rasą, a opieka Boska wyłącznie nad człowiekiem śmierdzi mi troche obawą o swe życia po śmierci. Opisze te najbardziej wiarygodne (oczywiście jeśliby w ogóle uwierzyc w wizję życia pośmiertnego) Zacznijmy więc od:
ŻYCIE WIECZNE
To nawet brzmi całkiem przerażająco. Stworzone dla bogobojnych duszyczek, które za życia muszą przestrzegać ściśle określonych zasad by trafić do raju/nieba/wybawienia. Jedno z najszerszych wierzeń życia pozagrobowego. Bez wiary nie wejdziesz, najwyżej spłoniesz w piekle, a raczej będziesz swe wieczne życie cierpiał. Przykre, ale działa na bogobojnych, przez co mogło być dobrym narzędziem w odpowiednich rękach. Pamiętam lekturę z bodajże podstawówki - Bracia Lwie Serce - w takim wydaniu pokusiłbym się o niebo ];->REINKARNACJA
Wędrówka dusz, wędrówka po śmierci, wywodzi sie z typowo azjatyckich wierzeń. Umierasz, wcielasz się w inną postać/gatunek cokolwiek. Z tym związane jest twoje poprzednie życie - odrodzisz się w tym, na co zasłużyłeś, czyli jednym słowem Karma. W Indiach dobrze jest się odrodzić krową. Brzmi sympatycznie, a na pewno sympatyczniej niż smażonko w piekle. Z tym jak również i z następnym wiążą się doświadczenia z poprzedniego życia. CYKLICZNOŚĆ ŻYCIA
Świat powstał w wielkiej eksplozji, zainicjowanej przez niewiadomą siłę, minęły miliony lat, jest sobie nasza mała nieznacząca cywilizacja, która kiedyś wygaśnie, mijają miliardy lat, następuje implozja i od nowa. HM to oznacza, że rodzimy się na nowo. W tym samym życiu, przeżywamy to samo, nic się nie da zrobić, ale jednak żyjemy. Jak już mówiłem, skoro coś jest cyklicznie, zostawia jakiś ślad , co NIBY odbiera nasza dusza (czyli energia), z naszego poprzedniego życia. Nikt nie przechwyci naszej "pamięci" bo energia jest podpisana jakby naszym kodem. Brzmi chaotycznie. Tu wchodzą sny prorocze, jasnowidzenie i inne. Możliwe, że to juz kolejny raz przechodzimy życie.CZARNO
Giniemy. I nic. Najbardziej przerażająca. W sumie nikomu się nie podoba. Nigdzie nas nie ma, nie można zawładnąć niebem ( ];>), nie będziesz krową ani nie przeżyjesz znowu tego samego. Ani niczego z innych koncepcji wizji życia po życiu. Świat o nas zapomina. Nie ma myśli, nie ma wizji, dźwięku. Smutne.Wystarczy się pocieszyć, że coś może tam jest. Wszyscy umrzemy, a z zaświatów - jeśli istnieją - nikt nie wrócił (chyba), a osoby, które doświadczyły reinkarnacji nie są w stanie powiedzieć nam nic o procesie śmierci.
PS: Piszę na wszelki wypadek- nie chciałem urazić niczyich wierzeń i pomimo tego, że potraktowałem temat luźno, po macoszemu, dosyć mnie to męczy i spędza sen z powiek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz