Ahhh tak. Internet. Jakże piękny i bezduszny wynalazek zarazem. Internet. To dzięki niemu świat staje się prostszy. Internet...
Wysnujmy malutką opowieść o codziennym dniu, za bohatera przyjmijmy 24 letniego Sebę. Postaram się najtreściwiej jak mogę.
Wczesnym sobotnim rankiem, Seba wstaje, szybko myje się, robi sobie śniadanie i jeszcze przed wyjściem siada do komputera, sprawdza ulubione serwisy, powiadomienia na facebooku, kanały rss i rozpoczyna bez zastanowienia ściąganie filmu. Idzie do pracy, w pracy siedzi przed komputerem, a jako, że roboty dzisiaj mniej znowu wchodzi na facebooka, na którym siedzi od projektu do projektu. Wraca z pracy, sprawdza czy jest ściągnięty film, puszcza muzykę, gotuje obiad, ogląda film. Po filmie znowu sprawdza facebooka, otwiera skrzynkę mailową, usuwa 30 wiadomości o powiększaniu penisa, 20 o propozycjach matrymonialnych i tabletkach na potencje i zamyka. Przegląda opinie o filmie, ściąga następny, w międzyczasie "włóczy" się po różnych portalach w poszukiwaniu ciekawych i pomocnych informacji, niestety raczej z mizernym skutkiem, ogląda kolejny film, myje się, idzie spać.
Oczywiście to scenariusz bez imprezy, spotkania towarzyskiego oraz bez uwzględnienia rozmów. Wygląda szaro i smutno. Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy w jak wielkim stopniu są uzależnieni od internetu. Wszystko można ściągnąć z internetu, przepływ informacji jest kilkakrotnie szybszy niż praca mózgu, emocje spłycone. Nie wiem jak wy, mnie nie bawi rzecz, którą mogę dostać od tak, w znacznie mniejszym stopniu angażuje się w rozmowy internetowe, a jednak tak bardzo głęboko jestem uwięziony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz